Otwórz się i pokaż swoje serce. Zegarek EPOS 3434
Otwórz się i pokaż swoje serce. Zegarek EPOS 3434
19 października 2016
Alpina upamiętnia Jerzego Kukuczkę – limitowany Alpiner 4 Jerzy Kukuczka
Alpina upamiętnia Jerzego Kukuczkę – limitowany Alpiner 4 Jerzy Kukuczka
28 października 2016

GLYCINE Combat Sub Aquarius Automatic – jak wygląda? Jak się nosi?

GLYCINE Combat Sub Aquarius Automatic – jak wygląda? Jak się nosi?

Dla marki Glycine linia Combat jest, obok jednoznacznie rozpoznawalnego, charakterystycznego i szeroko znanego Airmana, kolejną rodziną jej wyrobów.
Combat to bardziej klasyczna linia zegarków, ale jej odmiana – SUB jest już wyraźnie sprofilowana na osoby fascynujące się światem wody, a w szczególności nurkowaniem. Walory techniczne i wizualne wskazują jednoznacznie na takie ukierunkowanie, ale można powiedzieć, że opisany poniżej Glycine Combat Sub Aquarius jest w grupie zegarków nurkowych doskonałym przykładem czasomierza… ładnego. Takiego, który z przyjemnością może założyć na nadgarstek nawet… daleko od wody.

Recenzję zegarka wykonaną przez Adriana Szewczyka prezentujemy dzięki portalowi Zegarki i Pasja.

Glycine Combat Sub Aquarius – pisaliśmy już o tym ciekawym czasomierzu podczas jego debiutu na targach w Bazylei. Teraz trafił do sprzedaży i możemy zapoznać się z nim na żywo.

Przy okazji prezentacji modelu pisaliśmy w skrócie o historii marki Glycine wspominając, że producent zawsze pamięta o ludziach prowadzących aktywny tryb życia. Wiemy, że przy projektowaniu Aquariusa brał udział człowiek „ekstremalny” Remo Laeng – nurek, skoczek – człowiek uzależniony od adrenaliny.

To zegarek stanowiący o swoim przeznaczeniu każdym detalem. Tak napisałem wtedy – dziś mogę to w pełni potwierdzić. Zegarek jest dostosowany do rzeczywistego użytkowania w warunkach, do których został stworzony. To nie typowo biurkowy „diverek” do mycia rąk z „klasą”, czy modna ostatnio reedycja, która zazwyczaj kontakt zamiast z wodą, będzie najwyżej ekstremalnie narażona na rysy od mankietu koszuli. To prawdziwie roboczy zegarek i tak wyposażony, by w razie potrzeby spełnić funkcje na głębinach.

Porządna „maszyna” dla mężczyzny, który zapewne wie czego chce.

To nie jest dyskretny zegarek. Ale jest o wiele lepiej, niż się spodziewałem. Zegarek układa się na przegubie lepiej niż większość zegarków o podobnych wymiarach. To potwierdzenie tezy, która kiedyś przedstawiłem – że Glycine do perfekcji opanowało sztukę tworzenia dużych zegarków na niekoniecznie duże nadgarstki. Producent podaje grubość zegarka – 18,8 mm. To chyba jakieś przeoczenie. Zegarek mierzony w najgrubszym punkcie – czyli na „szczycie” sferycznego szkła szafirowego ma 17 mm. To zauważalnie mniej niż podawane wcześniej dane – i ma to zbawienny wpływ na komfort użytkowania oraz na to jak czasomierz prezentuje się na ręku.

A prezentuje się jak dwa razy droższy.

Potrójna powłoka antyrefleksyjna, wypukłe szkło i świetny ceramiczny pierścień wraz z doskonale wykonaną tarczą robią robotę. Szczególnie luneta – tak wykonanej nie powstydziłby się zegarek sytuowany i kilka cenowych półek wyżej.

Nieco danych technicznych – Glycine Combat Sub Aquarius:

– Mechanizm :  automatyczny naciąg, Cal. No GL 224, na bazie ETA 2824 elabore,

– Rezerwa chodu: 38h,

– Ilość kamieni łożyskujących: 25

– Dekiel: stalowy, grawerowany,

– Koperta: ze stali szlachetnej L316 polerowanej i szczotkowanej, z obrotowym grawerowanym pierścieniem wykonanym z ceramiki high-tech,

– Średnica koperty: 46 mm,

– Grubość koperty: 17 mm (mierzona)

– Wysokość od ucha do ucha 53,8 mm

– Klasa wodoszczelności: WR 50ATM / 500 M,

– Kropka na bezelu wypełniona Super-LumiNova® BG W9 świecącą na niebiesko,

– Indeksy: wypełnione Super-LumiNova® GL C1 świecącą na zielono,

– Szkło:  szafirowe mocno wypukłe z wewnętrznym potrójnym (nałożone 3 warstwy) antyrefleksem,

– Wskazówki: polerowane, czarne, z Super-LumiNova® BG W9 świecącą na niebiesko na wskazówce minutowej oraz z Super-LumiNova® GL C1 świecącą na zielono na wskazówce godzinowej i sekundniku,

– Data: w okienku na godzinie trzeciej,

– Koronka zakręcana,

– Na godzinie ósmej zawór helowy,

– Pasek kauczukowy, czarny, zintegrowany z kopertą.

– Rozmiar paska: 22mm w uszach/20 mm przy zapięciu,

– Zapięcie: sygnowane motylkowe zwalniane przyciskami w dodatkową funkcją wydłużania także za pomocą dwóch przycisków.

– Gwarancja 24 miesiące,

– Opakowanie: podwójne pudełko: drewniane i kartonowe.

Cena wersji na pasku kauczukowym: 6 990 złotych

Dane techniczne i bezpośredni kontakt potwierdzają, że to naprawdę solidny diver, „tool watch”. Zegarek któremu nie straszna ciężka praca. Ceramiczny obrotowy pierścień jest surowy, matowy i doskonale łatwy w użyciu. Świetne, drobne moletowanie bocznej powierzchni jest szorstkie w dotyku i przywodzi na myśl tak wykończone powierzchnie obrotowych części narzędzi precyzyjnych – i tak działa.

Dzięki temu pewność chwytu jest wzorcowa, a samo wykonanie i rozmiar dają poczucie trwałości i wytrzymałości. Obraca się precyzyjnie, brak zbędnych luzów a tzw. centrowanie jest idealne. Wystające indeksy godzinowe na pierścieniu i znacznik górnego punktu są polerowane więc są doskonale widoczne na matowym tle – choć nie użyto żadnych farb czy koloru – to monolit ceramiczny. To jeden z najmocniejszych punktów tego zegarka.

Pierścień dominuje w pierwszym spojrzeniu na zegarek.

Jednak koperta to także pokaz precyzji wykonania. Wzorowana jest ona na kształcie kopert innych Combatów Sub, ale jest zdecydowanie masywniejsza. Boczne polerowane powierzchnie są lekko schowane za wystająca lunetą. Wystająca o jakiś ułamek milimetra, ale jednak wystającą. Są bardzo porządnie wykonane, równe, o jednolitej powierzchni. Na godzinie 8-mej jest koronka ręcznego zaworu helowego, a klasycznie na 3-ciej koronka nastawowa wskazania czasu. Ta druga pomiędzy chroniącymi ją wypustkami koperty.

Obie duże, wygodne w użyciu z bardzo precyzyjnie pracującymi i wystarczająco długimi gwintami. Bo oczywiście są zakręcane. Obie koronki są sygnowane nowym logo Glycine.

Górne powierzchnie koperty, czyli przestrzeń na uszach i ta widoczna pomiędzy nimi, jest szczotkowana. Szczotkowane precyzyjnie, z bardzo wyraźnymi liniami zakończenia szlifów. Patrząc na zegarek od góry, uszy wydają się być dość wąskie i długie. Jest jednak dokładnie jak pisałem w artykule prezentującym model. Mimo 53,8 mm wysokości od ucha do ucha – widzimy wyraźnie, że uszy bardzo mocno wyprofilowane są ku dołowi, co pozwala naprawdę dobrze ułożyć się temu zegarkowi na większości nadgarstków.

To, co widać na zdjęciach z bocznego profilu – to obietnica dobrego ułożenia, która mogę potwierdzić w rzeczywistości. Przymierzałem wiele dużych zegarków. Na przykład – popularny z podobnej kategorii – czyli Omega Planet Ocean 45,5 mm, piękny i niemal kultowy już zegarek, na mojej ręce układa się dużo mniej ciekawie. Nie jest źle – ale Aquarius wypada sporo lepiej.

Koperta Omegi jest tak wyprofilowana, że to chyba maksymalny wymiar tego modelu który mógłbym nosić, a  przypadku projektu Glycine – próbę przeszedłby zegarek nawet i większy o takim kształcie.

Pomiędzy uszami zmieścimy pasek o szerokości 22 mm. W zestawie jest pasek kauczukowy, zaskakująco miękki, zintegrowany z kopertą. Na zdjęciach z artykułu poprzedniego o tym modelu widać niedoskonałości w dopasowaniu. Tamte fotografie pokazywały jednak egzemplarz prototypowy.

Ten właściwy jest spasowany doskonale.

Pasek zaraz za uszami rozszerza się do ich zewnętrznych krawędzi.

W kopercie, pomiędzy uszami znajduje się wgłębienie, w które wchodzi wypustka fabrycznego paska, co wraz z rozszerzeniem i szczelnym wypełnieniem przestrzeni, zapewnia bardzo pewne zamocowanie paska i tym samym bezpieczne noszenie zegarka także np. na piance nurkowej.

Sam pasek jest wyjątkowo długi – naprawdę przewidziano, ze może służyć jako narzędzie nurkowe. Jak wspomniałem przy okazji prezentacji danych technicznych, za pomocą mechanizmu w zapięciu można go jeszcze wydłużyć. Bez docinania założymy go nawet na najgrubszą piankę. Jednak dopasowanie oznacza docięcie i definitywne, stałe, skrócenie, co powoduje, że zostaje nam ok. 2, 2,5 cm regulacji w zapięciu.

Samo zapięcie jest bardzo dobrze wykonane, solidne, fajnie szczotkowane z naniesionym logo. Logo jest także zamieszczone w górnej części paska. Dodatkowe zalety wynikające z przemyślanego projektu są takie, że pasek od momentu styku z przestrzenią między uszami do dolnych krawędzi uszu jest coraz grubszy. Wyraźnie wystaje ponad płaszczyzny uszu, co zupełnie nie zaburza wyglądu (choć często to rozwiązanie jest tak zaprojektowane by płaszczyzna paska, koperty i uszu tworzyły niejako jedna bryłę, płynnie spasowaną) a dodatkowo wystający wyżej pasek najzwyczajniej chroni nam uszy zegarka przed zarysowaniem.

Możemy oczywiście założyć inny pasek. Obawiałem się, że wspomniane zagłębienie będzie źle wyglądać kiedy zostanie odsłonięte po zdjęciu paska fabrycznego, lecz w rzeczywistości wygląda to zupełnie dobrze. Jednak – nie ma co „czarować”. Aquarius najlepiej wygląda na „swojej” gumie – i chyba nie ma co kombinować.

Można jedynie poczekać na bransoletę. Dobrze by było, by firma takie rozwiązanie zaproponowała.  A właśnie – „Aquarius” – Aquarius jest widoczny na deklu zegarka.

Dekiel jest pełny, na polerowanych krawędziach są wygrawerowane informacje standardowo tam zamieszczane, a w przestrzenie wewnątrz króluje Wodnik (ang. Aquarius). Może nie jest to dzieło sztuki – ale to bardzo fajny, atrakcyjny dekiel. Nie ma się czego przyczepić.

A nawet należy pochwalić za nie poddanie się trendowi przeszklenia „na siłę”.

I po wywodach nad kopertą, kształtami i wymiarami –  łagodnie przechodzimy do tarczy 😉

Opisywaliśmy ją już przecież – ale teraz czas na wrażenia „live”.

A owo „live” potwierdza także to, czego można było się spodziewać.

To kolejny mocny punkt zegarka.

Tarcza ma wielkość optycznie pomniejszającą zegarek.

Szeroka luneta, potem ponad milimetrowej grubości polerowany stalowy pierścień i dopiero mamy przestrzeń na tarczę. To na pewno maskuje wielkość rzeczywistą zegarka. Czarna, matowa tarcza z indeksami godzinowymi z naniesioną masą świecącą, precyzyjnymi nadrukami, skali minutowej, i powtórzenie oznaczeń indeksów godzinowych poniżej, liczbowym wskazaniem godzin od 12 do 24 czyli po południu.

Teraz mogę potwierdzić bardzo precyzyjne naniesienie indeksów, naprawdę wysoka jakość produkcji. Jednak nie byłoby niczym zdrożnym gdyby producent pokusił się o indeksy nakładane. Może do technicznego charakteru zegarka z lekkim militarnym DNA nie jest to konieczne – ale dla mnie byłaby to wartość dodana i kolejna zaleta.

Nie mniej – i tak jest dobrze.

Pod środkiem tarczy nadrukowane są informacje o parametrach, wszystko w kolorze białym i niebieski napis AQUARIUS wnoszący ożywienie na tarczy. Miałem obawy czy on taki będzie w rzeczywistości – bo jest oczekiwanym przez mnie „smaczkiem” i dodaje tarczy charakteru – a na zdjęciach wersji testowej zegarka ten napis był….biały.

Na szczęście, finalnie jest znana z renderów niebieska wersja napisu. Świetnie wygląda, cieszy i pokazuje jak teoretycznie błahy element, dodatek – może znacząco wpłynąć na odbiór –  i tak świetnej przecież całości.

Polerowane proste wskazówki wypełnione masą świecącą, styl tarczy i indeksów to wyraźne pokrewieństwo z innymi Combarami SUB w wersji bez cyfrowego oznaczenia indeksów godzinowych. Nad nazwą GLYCINE, powyżej środka tarczy, dumnie umieszczono zmodernizowane logo firmy. Wzbudza ono dyskusję.

Wielu miłośników marki wolało „stare” logo. W moim odczuciu wygląda ono zupełnie dobrze – i jestem w stanie szybko przyzwyczaić się do niego. Choć ja osobiście konieczności modyfikacji czy unowocześniania logo Glycine nie widziałem.

Na godzinie trzeciej w okienku jest data wskazująca dzień miesiąca na czarnym tle. Okienko „pożarło” część indeksu, ale tło, i wąskie obramowanie na szczęście nie zaburzają zbytnio porządku. Tarczę osłania mocno wypukłe szafirowe szkło.

Mimo wypukłości czytelność tarczy jest doskonała. Gorzej z fotografowaniem. Trudno „złapać” dobry kąt do zrobienia oczekiwanego zdjęcia. Albo widać w szkle fotografa, albo jakieś odbicie innego rodzaju – albo poświata – cały czas „coś”.

Swoboda odczytu wskazań jest jednak zapewniona. Po pierwsze dzięki kontrastowości wskazówek i indeksów wobec matowej czarnej tarczy, a po drugie dzięki zastosowaniu potrójnej warstwy wewnętrznej powłoki antyrefleksyjnej. Ta powłoka jest mocna. Pisałem przy okazji recenzji Airmana 17, że ma on najlepszą powłokę antyrefleksyjną wewnętrzną z jaka obcowałem. Aquarius ma jeszcze lepszą. Patrząc „na wprost” z odpowiednio padającym światłem uzyskujemy efekt braku szkła. Jednak jego intensywna sferyczność nie pozwala na obserwowanie tego efektu w innych warunkach.

Ale czytelności nie zaburzamy. To tylko utrudnienie fotografowania.

Zegarek jest wodoodporny do 500M.

Jak pisałem, testowy egzemplarz był na takiej z Remo Laengiem. Wodoodporność jest zapewniona przez bardzo solidną budowę, zakręcane koronki, grube szkło, zakręcany pełny dekiel.

To świetny sportowy zegarek. Zastosowano w nim sprawdzony, dobry i łatwy w serwisowaniu mechanizm. Jest duży, ale absolutnie nie należy się ta wielkością zrażać. Parafrazując pewną reklamę – Aquarius zawstydzi łatwością ułożenia i doskonałą prezencją na nadgarstku niejeden mniejszy zegarek.

Pisząc ten tekst, mam go na ręku.

Do koszuli i sportowej marynarki. Mieści się, nie przeszkadza.

Nie jest to „lew salonowy”, ale o dziwo nie razi. Czuć go na ręku, ale jest wystarczająco komfortowy, by być nawet zegarkiem codziennym jeśli nie używamy stroju formalnego.

Dodam, na koniec, że z chęcią obejrzałbym wersję pokrytą czarną powłoką DLC lub chociaż PVD. Przy zastosowaniu takiej lunety jaka dysponuje ten czasomierz – aż się prosi o taka wersję…

Może będzie…

Autor: Adrian Szewczyk
www.zegarkiipasja.pl

Oferta marki Glicyne: http://www.e-zegarki.info.pl/sklep/producent/34/Glycine.html